Lokalna władza w cieniu Facebooka

Byadmin

2026-01-24
Poranna kawa w Jaworznie ma dziś smak mediów społecznościowych. Lekko cierpki, z wyraźną nutą urażonego ego i posmakiem potrzeby bycia zauważonym. Bo znów okazało się, że w lokalnej polityce nie zawsze liczy się to, co się mówi, ale czy zostało to odpowiednio oznaczone.
Wczorajsza konferencja prasowa w jaworznickim szpitalu miała ciężar gatunkowy. Zdrowie, instytucje publiczne, obecność Prezydenta miasta, Marszałka województwa, Wojewody, Zastępcy prezydenta, Radnego Sejmiku Śląskiego, Przewodniczącego rady miasta, zaproszonych gości oraz dziennikarzy.
Tematy poważne, atmosfera oficjalna. A jednak to nie treść wydarzenia wywołała największe emocje, lecz fakt, że w relacji w mediach społecznościowych zabrakło oznaczeń niektórych uczestników.
Przewodniczący rady miasta Michał Kirker postanowił więc upomnieć się o swoją widoczność publicznie – w komentarzu na profilu Prezydenta Miasta Jaworzna. Tak po prostu, za to z pełną ekspozycją dla obserwatorów. Jakby obecność na konferencji przestawała istnieć, gdy nie zostanie potwierdzona facebookowym tagiem.
Trudno nie odnieść wrażenia, że funkcja przewodniczącego rady miasta bywa dziś mylona z rolą influencera. A przecież to stanowisko powinno kojarzyć się z powagą, spokojem i umiejętnością ważenia proporcji. Publiczne żale o brak wzmianki w poście, zwłaszcza przy okazji wydarzenia dotyczącego szpitala, wyglądają nie jak troska o transparentność, lecz jak dziecinna walka o uwagę.
Co więcej – ironia losu sprawia, że już jutro przewodniczący rady miasta zamieni się w konferansjera i poprowadzi finał WOŚP w Galenie. I choć tym razem znów może zabraknie „wzmianek” w cudzych postach, możemy być spokojni: pana Michała na pewno nie zabraknie. Na scenie, przy mikrofonie, w relacjach i w social mediach. Zdjęcia będą. Stories będą. Algorytm zostanie nakarmiony.
I jasne – WOŚP to piękna inicjatywa, zasługująca na energię, obecność i zaangażowanie. Szkoda tylko, że ta energia nie zawsze idzie w parze z dystansem i klasą wtedy, gdy reflektory gasną, a zostaje zwykła, samorządowa codzienność.
Bo w polityce lokalnej nie chodzi o to, kto zostanie oznaczony, ani kto poprowadzi scenę. Chodzi o to, kto potrafi zachować powagę funkcji – także wtedy, gdy kamera jest wyłączona, a komentarz kusi najbardziej.
Dopijmy więc kawę. I miejmy nadzieję, że w Jaworznie polityka nie skończy się na tagach, mikrofonach i relacjach na Facebooku.
Miłego dnia 😉

Byadmin